Zachód ma dość Afganistanu
2009-09-07 10:57:23
Zachodnie rządy zaangażowane
w operację w Afganistanie
stopniowo zaczynają
myśleć o redukcji oddziałów
pod Hindukuszem. Zniechęcenie
do wojny z talibami napędzają
m.in. incydenty, w
których giną cywile – takie
jak nalot na porwane przez
talibów cysterny z paliwem,
do którego doszło w piątek
nad ranem i w którym zginęło
ok. 90 osób.
REKLAMA
Wczoraj głównodowodzący
sił amerykańskich pod Hindukuszem
generał Stanley
McChrystal przyznał, że większość
ofiar nalotu to prawdopodobnie
cywile. – Oczywiście,
dopóki śledztwo nie dobiegnie
końca, nie będziemy też znać
wszystkich faktów – zastrzegał
po wizycie w szpitalu, do którego
zwieziono rannych po
bombardowaniu. – Ale po tym,
co zobaczyłem w szpitalu, nie
mam wątpliwości, że wśród
ludzi, którzy znajdowali się w
zbombardowanym miejscu,
byli cywile – przyznał.
Dowódcy sił ISAF zdają sobie
w pełni sprawę, że przypadkowe
ofiary tylko napędzają
talibom rekrutów i informatorów
w wioskach. Nie
inaczej jest tym razem. Reporter
Agencji Reutera, który
uczestniczył w pogrzebie kilkudziesięciu
ofiar nalotu w
wiosce Yaqoubi, natknął się
tam na delegację talibów, która
z pewnego oddalenia obserwowała
uroczystości pogrzebowe.
– Pomścimy ich.
Zabito tu wielu niewinnych –
oznajmił mu jeden z rebeliantów.
– Jako jedyny przeżyłem
– mówił mu z kolei spotkany
na cmentarzu 13-letni Amidullah.
– Zginął mój ojciec,
brat, wujek i dwóch kuzynów
– dodawał. – Nie ma w naszej
okolicy rodziny, która kogoś
by nie straciła – stwierdził z
kolei członek lokalnej starszyzny.
Zachodni przywódcy zdają
sobie sprawę, że poczucie
krzywdy, pragnienie zemsty i
brak środków do utrzymania
to najsilniejsze czynniki, które
przysparzają rebeliantom
zwolenników. Dlatego na sobotnim
spotkaniu ministrów
spraw zagranicznych Unii Europejskiej
piątkowy nalot stał
się jednym z najważniejszych
tematów. Szef szwedzkiej dyplomacji
Carl Bildt uznał nawet,
że nalot nie był najlepszym
sposobem odpowiedzi
na porwanie natowskich cystern
– nawet jeśli w ataku
mieliby zginąć też talibowie. –
Nie sądzę, żebyśmy wygrali tę
wojnę dzięki zabijaniu –
stwierdził Bildt. – Oczywiście,
czasem zabijanie przeciwników
może być koniecznością,
jednak uważam, że tę wojnę
można wygrać, przede
wszystkim zapewniając ludności
bezpieczeństwo – dodał.
Dyplomaci zgodzili się,
że w sprawie nalotu konieczne
będzie śledztwo.
Sprawa staje się tym bardziej
paląca, że w kolejnych
stolicach narasta zniechęcenie
do misji w Afganistanie.
Dotyczy to również dwóch
najważniejszych państw biorących
udział w misji pod
Hindukuszem: Stanów Zjednoczonych
i Wielkiej Brytanii.
Jak poinformowała we
wczorajszym wydaniu brytyjska
gazeta „The Independent”,
brytyjski premier
Gordon Brown ostrzegł już
Waszyngton, że w najbliższych
latach ma zamiar znacząco
zredukować kontyngent
z Wysp. Informatorzy
dziennika z ministerstwa
obrony twierdzą, że chodzi o
zmniejszenie liczby wojsk z 9
do mniej niż 5 tysięcy w ciągu
3 do maksimum 5 lat. U
źródła decyzji Londynu leżą
nie tylko duże ofiary, jakie
pod Hindukuszem ponoszą
Brytyjczycy, ale też „niewłaściwy
sposób prowadzenia
wojny”.




