Austria/ Porwana dziewczyna opowiada o odzyskanej wolności
2006-09-07 12:09:47
18-letnia Austriaczka Natascha Kampusch, porwana i
więziona przez osiem lat, zaczyna dzielić się wrażeniami z
odzyskanej wolności. W środę wystąpiła w austriackiej telewizji
ORF, udzielając pierwszego wywiadu telewizyjnego.
REKLAMA
"Byłam incognito na lodach" - powiedziała uśmiechnięta Natascha
dziennikarzowi ORF. Poszła na lody w towarzystwie opiekującego się
nią psychiatry, w chustce na głowie i okularach
przeciwsłonecznych, żeby jej nie rozpoznano.
Natascha Kampusch została porwana 2 marca 1998 roku przez
niejakiego Wolfganga Priklopila; udało się jej uciec 23 sierpnia
2006 roku. Po ucieczce Nataschy jej porywacz, 44-letni technik,
popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg.
Natascha powiedziała w telewizji, że czuje się dobrze, "biorąc pod
uwagę okoliczności". Czas spędza "wypoczywając po trudach
ucieczki", rozmawia przez telefon z rodzicami. Powiedziała też, że
w poniedziałek i we wtorek spotkała się z matką.
Lekarz, który zbadał Nataschę, kiedy odzyskała wolność, nie
znalazł żadnych obrażeń ani śladów przemocy seksualnej.
Wypowiadała się sprawnie. Była natomiast roztrzęsiona i blada,
jakby od dawna nie wychodziła na słońce. Na widok swego ojca
wybuchła płaczem.
18-letnia Natascha napisała wtedy o swoim porywaczu m.in.: "Nie
był moim panem, chociaż chciał być. Byłam równie silna. Mówiąc
obrazowo, nosił mnie na rękach, a jednocześnie kopał".
Teraz dziewczyna mówi, że chce przede wszystkim uzupełnić
wykształcenie - zrobić maturę i być może iść na studia, chociaż
jeszcze nie wie, na jakie. Chce też podróżować - rejs statkiem w
towarzystwie rodziny, wyprawa pociągiem do Berlina... Nie
wyklucza, że napisze książkę o swoich przejściach, natomiast nie
chce, żeby ktoś inny wypowiadał się o jej życiu jako ekspert.
Planuje też założenie fundacji, która będzie pomagać ludziom, np.
takim, których spotkał podobny los.
Także o przejściach w niewoli Natascha po raz pierwszy
opowiedziała w środę w telewizji. "To było straszne" -
powiedziała, opisując, jak porywacz przetrzymywał ją w piwnicy
przez pierwsze pół roku. Dopiero potem mogła wejść do domu
Priklopila, np. żeby pozmywać naczynia.
Początkowo wolno jej było tylko czytać gazety, po dwóch latach
porywacz pozwolił jej słuchać radia. Wmawiał dziewczynce, że
rodzice wcale jej nie szukają, później twierdził, że siedzą w
więzieniu.
Natascha opowiedziała też, że na własną prośbę obchodziła z
porywaczem swe urodziny, Wielkanoc, Boże Narodzenie. Wieloma
prezentami Priklopil chciał zagłuszyć wyrzuty sumienia - uważa
dzisiaj dziewczyna. Swego porywacza uważa za paranoika.
PAP



