Obama traci przez niepopularną reformę
2009-09-09 10:05:22
Miodowy miesiąc Baracka
Obamy z Amerykanami dobiegł
końca. Jego notowania
wyraźnie spadają, a dodatkowo
jesienią będzie on musiał
podjąć kilka trudnych decyzji.
Dlatego też prezydent
USA rozpoczął wizerunkową
ofensywę i dziś w odezwie
do obu izb Kongresu będzie
bronić priorytetów swojej
polityki, a szczególnie
niepopularnej reformy systemu
ochrony zdrowia.
REKLAMA
– Każda debata musi się w
pewnym momencie skończyć.
Doszliśmy już do momentu, w
którym trzeba przestać spekulować
i przejść do czynów.
Musimy pilnie naprawić mechanizm
społecznych ubezpieczeń
– mówił w poniedziałek
Obama na spotkaniu z
mieszkańcami Cincinnati. To
przemówienie było próbą generalną
przed dzisiejszą mową
do kongresmenów i senatorów,
która ma ich zmobilizować
do jak najszybszego
uchwalenia reformy.
Prezydent zachowuje się w
tej sprawie wyjątkowo stanowczo,
bo przeprowadzone
wśród Amerykanów badania
nastrojów dowodzą, że to właśnie
rozsypujący się i wzbudzający
coraz więcej wątpliwości
eksperyment ze zmianami
w powszechnym
systemie leczenia najbardziej
zniechęca do niego ludzi. Obamie
ufa jedynie 48 proc. wyborców,
o ponad 20 pkt proc.
mniej niż w dniu inauguracji
przed niemal dziewięcioma
miesiącami. Wyniki sondażu
dowodzą także, że Amerykanów
znacznie mniej niepokoją
ciągnące się wojny w Iraku
i Afganistanie czy pozostawiony
przez poprzednią ekipę
problem nadużyć w służbach
specjalnych.
Tymczasem borykającemu
się z kłopotami prezydentowi
z pomocą pospieszyła żona
jego poprzednika Laura
Bush. – Gospodarz Białego
Domu ma wiele na głowie. A
Obama po prostu wziął się
do pracy i stara się jak najlepiej
rozwiązać wszystkie
problemy – powiedziała w
rozmowie z dziennikarzem
telewizji CNN była pierwsza
dama. Jej słowa są ważnym
wsparciem, bo umiarkowanym
republikanom, a
nawet zachowawczej części
Partii Demokratycznej, plan
zdrowotnych reform wydaje
się socjalistyczną rewolucją.
Konserwatyści straszą,
że pomysł ubezpieczenia
wszystkich Amerykanów w
drodze jednego publicznego
programu byłby zamachem
na wolność konkurencji, a
przy okazji radykalnie obniżyłby
poziom lecznictwa jak,
według nich, stało się to w
Kanadzie czy Wielkiej Brytanii,
gdzie służba zdrowia jest
państwowa.




