24polska.pl luckystrikes.pl www.abclinux.pl www.numizmatyka.com.pl ANFA.PL linki
Login: Hasło: Odzyskaj hasło Zarejestruj się
logo Kuchnia Ona Ogłoszenia Wiadomo¶ci Podróże Brzmienie Luckystrikes logo

Znów był horror, ale mamy półfinał

2009-09-10 10:52:52
Polacy pokonali Słowację 3:2 i jeszcze przed ostatnim meczem drugiej rundy zapewnili sobie awans do półfinału mistrzostw świata w Turcji. O swojej grze będą chcieli jednak jak najszybciej zapomnieć. – Należy się cieszyć, że ten kryzys dopadł nas teraz, a nie w decydującej o medalach fazie – mówi Waldemar Wspaniały, były selekcjoner siatkarzy.
REKLAMA
To miał być spacerek i przybicie pieczęci na naszym awansie do półfinału, a skończyło się kolejnym horrorem. Skazywani na pożarcie Słowacy zdołali doprowadzić do tie-breaku, w którym prowadzenie kilkukrotnie przechodziło z rąk do rąk. Ostatecznie po dobrych akcjach Marcina Możdżonka i Piotra Gruszki Polacy wygrali do 14 i zapewnili sobie grę o medale. – Piotrek jest moim bohaterem. To, w jaki sposób obił blok rywali przy stanie 14:14, było świetne – mówił po meczu jeden z naszych reprezentantów. Mecz, który zadecydował o awansie do półfinału, odbył się w niemal pustej hali. Tureckich kibiców mistrzostwa Europy przestały interesować, po tym jak z turnieju odpadła ich reprezentacja. Na trybunach widoczna i słyszalna była około 200-osobowa grupa polskich fanów, ale ginęli oni wśród opuszczonych rzędów niebieskich fotelików. Słowacy, których wtorkowa porażka z Francją (1:3) pozbawiła szans na awans do półfinału, nie zamierzali się poddawać. – Zagramy dla zabawy, bo nie możemy już niczego tu wygrać – zapowiadał przed meczem jeden z najlepszych słowackich siatkarzy Frantiszek Ogurczak. Pierwszy set sugerował, że gra dla zabawy wychodzi Słowakom lepiej niż na poważnie. U nas słabo funkcjonowała zagrywka. W końcówce partii biało-czerwoni przegrywali nawet czterema punktami i tej straty nie zdołali już odrobić. Słowacy zwyciężyli po drugiej piłce setowej. W kolejnym secie wszystko wróciło do normy. Nasi siatkarze prowadzili od samego początku i stale powiększali swoją przewagę. Skończyło się wygraną do 15. Jeszcze lepiej było w trzecim secie. Polacy pozwolili zdobyć Słowakom zaledwie 10 punktów. To była całkowita deklasacja rywali i najwyższe setowe zwycięstwo w całym turnieju. Kiedy wydawało się, że wszystko skończy się tak samo jak podczas sierpniowego turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw świata w Gdyni, czyli wygraną biało-czerwonych 3:1, nasi siatkarze nagle stanęli. – Chyba za szybko uwierzyliśmy, że jest już po meczu – przyznał rozgrywający naszej ekipy Paweł Zagumny. W czwartej partii pozwolili rywalom odskoczyć na siedem punktów (9:16). Wicemistrzowie świata nagle kompletnie się pogubili. Atakom polskich siatkarzy brakowało skutecznego wykończenia, a rywale punktowali raz za razem. Wygrali seta do 14. Trzeba było grać tie-break. – Co się stało? Po prostu dobrze zagrali Słowacy – tłumaczyli po meczu Polacy. – Takie kryzysy na turniejach się zdarzają. Na dzisiejszej grze odbiła się wcześniejsza bitwa z Hiszpanami, którą też wygraliśmy w tie-breaku – dodawał Wspaniały. – Najważniejsze z tego meczu jest to, że wygraliśmy. Wynik jest tu mniej istotny. Przeżywaliśmy huśtawkę nastrojów, graliśmy bardzo nierówno. Ale takie mecze kształtują moralny kręgosłup drużyny. Pokazaliśmy, że potrafimy wychodzić z trudnych momentów – podsumował inny były trener naszej reprezentacji Ireneusz Mazur.
Wiadomosci - 24polska


http://www.kolokuj.net