Oby tylko Kurek się nie zakorkował
2009-09-08 10:22:21
Meczem z Hiszpanami, teoretycznie
z najtrudniejszym
rywalem, polscy siatkarze
rozpoczną dziś o 16.30 drugą
fazę mistrzostw Europy.
Hiszpanie bronią w Turcji
tytułu mistrza Europy zdobytego
w 2007 r. – Największym
przeciwnikiem Polaków
może się okazać narastająca
presja – twierdzi
Jacek Nawrocki.
REKLAMA
Nawrocki to wieloletni
współpracownik Daniela Castellaniego,
gdy ten pracował
w Skrze Bełchatów, i jego następca
w zespole mistrza Polski.
– Daniel wie, co robi. Myślę,
że w drugiej rundzie wcale
nie musi być trudniej,
Hiszpania, Grecja, Słowacja
to nie są zespoły lepsze od
Francji czy Niemiec. To, co
może nam zaszkodzić, to narastająca
presja wyniku. Im
bliżej czwórki, tym może być
gorzej – ocenia Nawrocki.
W polskim zespole obok starych
wyjadaczy, takich jak
Daniel Pliński czy Paweł Zagumny,
występuje młodzież.
Zarówno Jakub Jarosz, jak i
Bartosz Kurek w swoich zespołach
zawsze byli zmiennikami.
W reprezentacji grają
pierwsze skrzypce. 21-letni
Kurek w każdym z trzech rozegranych
spotkań nie schodził
poniżej 40 procent skuteczności
w ataku. – Bartek,
mimo że jest najmłodszy, wyrasta
na czołowego zawodnika
reprezentacji. Trochę się
obawiam, czy utrzyma swoją
świetną formę przez cały turniej.
Ma wysokie umiejętności
i jeśli je zachowa, to będziemy
mieli z jego gry jeszcze wiele
radości – ocenia Ireneusz Mazur,
były szkoleniowiec biało-
-czerwonych.
Nawrocki, który ściągnął
siatkarza do Skry w 2008 roku,
takich wątpliwości nie ma.
– Bartek już pokazał, że potrafi
unieść ciężar, jaki na nim
spoczął. Doskonale sekundują
mu w tym koledzy z ekipy, rozgrywający
i środkowi. Gruszka
jest w niewygodnej sytuacji,
został przymusowo przesunięty
ze swojej nominalnej pozycji
przyjmującego na atak. Sądzę
jednak, że z każdym kolejnym
meczem będzie tylko
lepiej – ocenia szkoleniowiec.




