24polska.pl luckystrikes.pl www.abclinux.pl www.numizmatyka.com.pl ANFA.PL linki
Login: Hasło: Odzyskaj hasło Zarejestruj się
logo Kuchnia Ona Ogłoszenia Wiadomo¶ci Podróże Brzmienie Luckystrikes logo

Musimy liczyć na cud

2009-09-07 11:10:53
Nadzieja umiera ostatnia, dlatego po remisie z Irlandią Północną w Chorzowie wciąż jeszcze możemy się łudzić, że w wyrównanej, słabej grupie eliminacyjnej drużyna Leo Beenhakkera jest w stanie zająć drugie miejsce. I jakimś cudem pojechać na mistrzostwa świata do RPA. Tak naprawdę sami się jednak oszukujemy.
REKLAMA
Futbol to dyscyplina nieprzewidywalna i nie zawsze wszystko toczy się zgodnie z logiką. Nie zawsze wygrywa najlepszy, niekoniecznie wynik musi być sprawiedliwy. Z tym że są to wyjątki potwierdzające regułę. A ta jest taka, że generalnie sukcesy odnoszą zespoły do tego predestynowane. Mające dobrych zawodników, dobrze prezentujących się w ciągu wielu miesięcy, mogące pochwalić się charakterem i pomysłem na grę. My tego nie mamy i mówiąc wprost: w tym momencie nie pasujemy do elity. Jeśli uda się nam na ten mundial dostać, to przez przypadek. A przecież nie tak miało to wyglądać. W trzech poprzednich eliminacjach do wielkich turniejów wygrywaliśmy bez trudu. Owszem, podczas mundiali i mistrzostw Europy nie byliśmy już w stanie nic wskórać, ale wydawało się, że jakiś przyzwoity poziom, który mógł być bazą do następnego kroku, udało się osiągnąć. Teraz widać, że nie ma kroku w przód, a wręcz przeciwnie. Jeśli oddzielić bramki i punkty ze spotkań z mało poważną drużyną San Marino, to okazuje się, że mamy zaledwie pięć punktów zdobytych w pięciu meczach w walce z naszymi rzeczywistymi rywalami. Jedno wartościowe zwycięstwo nad Czechami oraz remisy z Irlandią Północną i Słowenią. Nieprzyzwoicie mało. Dawniej w tym momencie mieliśmy już praktycznie zapewnione kwalifikacje, teraz czekają nas mecze ostatniej szansy grubo przed końcem rozgrywek. Wróciliśmy do stanu sprzed dziesięciu laty, kiedy notorycznie nic się nie udawało. Znamienne też, że na tle rywali, którzy dotąd nie byli dla nas żadnym problemem, obecnie wyglądamy blado. Kadra prowadzona kiedyś przez Engela wygrywała z Ulsterem 4:1, a Pawła Janasa 3:0 i 1:0. Teraz tylko dzięki szczęściu wyrwaliśmy im jeden punkt. Europejscy średniacy robią postępy, a my żadnych. Od dawna nie byliśmy też tak nisko w rankingu FIFA – 36. pozycja. Nie wszystko jest oczywiście winą wyłącznie Beenhakkera. Brak systemu szkolenia, dobrze zorganizowanej ligi to oczywiście wina beznadziejnych od lat działań ludzi za to odpowiedzialnych – z Ministerstwa Sportu, PZPN czy Ekstraklasy SA. Sam Beenhakker świetnie się jednak ostatnio wpisuje w ten nieciekawy obraz. Już w ogóle nie ogląda meczów ligowych, wyprowadził się z Polski, drwi sobie ze swojej pracy w otwarty sposób (ostatnio na łamach „UEFA Magazine” powiedział, że nie jest w stanie niczego zmienić z tymi ludźmi, z którymi ma u nas do czynienia), ale sam wbrew temu, co mówi, nie odrabia swoich lekcji. W jego działaniach, choćby personalnych, nie widać logiki. O tej drużynie nie można powiedzieć, że jest na niej odciśnięte piętno trenera. Nie ma żadnego stylu ani wypracowanego systemu gry. Selekcjoner przetestował ponad stu piłkarzy, ale nic z tego nie wynika. W porównaniu z pierwszym meczem w Belfaście wymienił pół drużyny. W trakcie sobotniego meczu nagle zmienia ustawienie na grę z dwoma napastnikami, choć wcześniej tego w ogóle nie ćwiczył. Na lewej obronie ustawia pomocnika Krzynówka, który nie ma doświadczenia na tej pozycji, a w swoim klubie nie ma miejsca w składzie. Nie chce sprawdzić nominalnego, dobrego lewego obrońcy – Gancarczyka. Nie powołuje najbardziej wyróżniającego się w polskiej lidze skrzydłowego – Peszki. Bierze za to Trałkę, który nie mieści się w składzie Polonii. Zaprasza na zgrupowanie Saganowskiego, jakby chciał udowodnić całemu światu, że napastnik z trzeciej ligi angielskiej nadaje się do kadry. A następnie wysyła go na trybuny. Wreszcie podczas meczu zdejmuje po 45 minutach Obraniaka, jedynego zawodnika, który potrafił stworzyć zagrożenie pod bramką Taylora, a wprowadza Smolarka – jednego z nielicznych reprezentantów jakiegokolwiek kraju na świecie, który nie ma klubu. Niby to szczegóły i większość z tych decyzji w jakiś sposób można wytłumaczyć. Choćby stwierdzeniem, że każdy selekcjoner ma prawo do swoich, nie zawsze na pierwszy rzut oka racjonalnych wyborów. Coraz częściej jednak widać, że są one złe, a właśnie szczegóły bywają niezwykle istotne. Takim jest także dobór miejsca, w którym odbywa się zgrupowanie. Naprawdę trudno wytłumaczyć, dlaczego Leo ciągnie zawodników gdzieś na niemiecką prowincję i tam zamyka ich niczym w twierdzy. Zawodnicy, którzy w większości wywodzą się z lig zagranicznych, za granicą spędzają większość czasu, chcą przyjeżdżać do Polski choćby na zgrupowanie przed meczem kadry. Istotne jest to, aby poczuli presję, klimat, porozmawiali z barmanką po polsku, przekonali się, jakie są oczekiwania kibiców, rozdali autografy. Zgodnie z zasadą o koszuli bliższej ciału, sami kibice, którzy tak dzielnie wspierają ten zespół, powinni mieć prawo do jakiegokolwiek kontaktu ze swoimi idolami. Oglądać przez szybkę ekranu telewizora to mogą Cristiano Ronaldo czy Kakę. Krzynówek z Borucem i Żewłakowem są reprezentantami Polski. A zatem naszym dobrem narodowym. Tymczasem nasza drużyna przylatuje do Polski samolotem dzień przed meczem, tak jakby przyjeżdżała w gości. To nie jest korzystne z żadnego punktu widzenia. Także finansowego. Bo dlaczego nie dać zarobić właścicielom polskich ośrodków w Świerklańcu, Buku czy Wronkach? Powoływanie się Beenhakkera na Europę bez granic nie jest najlepszym argumentem. Trudno sobie wyobrazić, aby Niemcy przed największymi bataliami wymykali się do Francji. Trener mistrzów Europy Hiszpanów del Bosque przed sobotnim meczem z Belgią zaprosił kibiców w La Corunii na ostatni trening i zaprezentował wszystkim ustawienie drużyny. Przyszło osiem tysięcy szczęśliwych widzów, byli też pewnie szpiedzy rywala, których zawsze tak bardzo obawia się nasz selekcjoner. I co z tego? Hiszpania wygrała 5:0. To są właśnie standardy europejskie, niekoniecznie te, które serwuje nam Leo.
Wiadomosci - 24polska


http://www.kolokuj.net

 Giełda papierów wartościowych