Koniec ery Beenhakkera
2009-09-10 10:52:03
To było do przewidzenia.
Polscy piłkarze nie potrafili
się podnieść po sobotnim remisie
z Irlandią Północną. I
ostatecznie pogrzebali szanse
awansu do przyszłorocznych
finałów mistrzostw
świata. W porównaniu z poprzednim
spotkaniem Leo
Beenhakker zmienił tylko
garnitur. Na Słoweńców
okazało się to za mało. Gospodarze
byli od nas o klasę
lepsi i zasłużenie rozgromili
nas aż 3:0.
REKLAMA
Leo na stadionie w Mariborze
wstąpił w eleganckim jasnym
garniturze. Poprzedni –
czarny – okazał się niefartowny,
więc powędrował do szafy.
Niestety już po kilkunastu minutach
meczu okazało się, że
to jedyna zmiana w porównaniu
z sobotnim meczem w
Chorzowie. Beenhakker tym
razem nie odrobił pracy domowej
i nie potrafił zaszczepić
swoim zawodnikom ambicji,
woli walki i zwycięstwa.
Niby to nic nowego, bo nasza
reprezentacja gra słabo od
ponad roku. Tym razem jednak
cena, jaką zapłacimy za tę
porażkę, jest bardzo wysoka –
nie pojedziemy na mistrzostwa
do RPA.
Szczerze mówiąc, zupełnie
na to nie zasłużyliśmy. Słoweńcy
udowodnili nam, że w
tej chwili jesteśmy jedynie
zwykłymi europejskimi przeciętniakami.
Drużyna znad
Adriatyku przewyższała nas
pod każdym względem. Byliśmy
wolniejsi, słabsi fizycznie,
mniej dokładni, bezradni w
ataku, a przede wszystkim
nasi piłkarze okazali się dużo
gorsi technicznie. Gospodarze
co chwilę próbowali dryblingów,
pojedynków i zwykle
wychodzili z nich zwycięsko.
Dzięki temu stwarzali sobie
mnóstwo sytuacji podbramkowych,
z których dwie po
mistrzowsku wykorzystali.
Polacy, walczący przecież o
być albo nie być w mistrzostwach,
w pierwszej połowie
meczu nie oddali nawet jednego
strzału. Aż żal było patrzeć
na te męczarnie.
Jedyne pocieszenie, że najlepszym
piłkarzem na boisku
był piłkarz polskiej ekstraklasy.
Andraż Kirm był dla naszych
piłkarzy nie do powstrzymania.
Jego zakup to
chyba najlepsza inwestycja
Wisły Kraków od wielu lat.
Tak dynamicznego, szybkiego
i świetnego technicznie lewoskrzydłowego
na pewno uda
się sprzedać za dobre pieniądze
na Zachód, tym bardziej
że Słoweniec będzie się mógł
najprawdopodobniej wypromować
podczas przyszłorocznych
mistrzostw świata. Słowenia
jest bowiem w tej chwili
zdecydowanie najlepszą
drużyną naszej grupy i z taką
grą z pewnością poradzi sobie
z Czechami i Słowakami.
Kirm wypracował drugiego
i trzeciego gola dla gospodarzy.
W 43. minucie uciekł po
skrzydle i idealnie podał do
Milivije Novakovicia, który
pokonał mającego pełne ręce
roboty Artura Boruca. Bramkarz
Celticu Glasgow piłkę z
siatki musiał wyciągać także
już w 14. minucie po fantastycznej
akcji napastnika Bochum
Zlatka Dedicia i w 61.
minucie po strzale Valtera
Birsy (druga asysta Kirma).
My pierwszy strzał oddaliśmy
w 69. minucie (Euzebiusz
Smolarek), ale wtedy było już
po meczu.




