Bolesny upadek z obłoków na ziemię
2009-09-10 10:53:50
Jednak aż tak dobrzy nie jesteśmy,
nie idziemy jak burza.
Po imponującym zwycięstwie
z Litwą polscy koszykarze
w kiepskim stylu
przegrali 69:87 z Turcją. – W
zasadzie to wszyscy daliśmy
ciała – powiedział Marcin
Gortat.
REKLAMA
Polacy nie grali o dobre wrażenie.
Wprawdzie awans mieli
już zapewniony, ale gdyby
wygrali, byliby w lepszej sytuacji
wyjściowej w następnej
rundzie. – W Łodzi nikt nie będzie
faworytem, a już na pewno
nie my. Ale jak się przekonaliśmy,
wszyscy są do pokonania.
Trzeba tylko podejść do
tego pozytywnie. Czy to lepiej,
że teraz przegraliśmy, a
nie później? Nie, każda porażka
jest czymś złym – powiedział
po meczu Maciej Lampe.
Nic nie przypominało wtorkowego
meczu z Litwą. Żaden
z Polaków nie wzniósł się na
ten sam poziom. Tym razem
– po raz pierwszy na tym turnieju
– niemal od początku
musieliśmy gonić wynik. I ani
razu nie dogoniliśmy. – Graliśmy
kiepsko w ataku – powiedział
Łukasz Koszarek. – Nie
biegaliśmy do kontry – przytakiwał
Lampe. – Nie trafialiśmy
z czystych pozycji, zaważyła
kiepska defensywa – dodał
Krzysztof Szubarga. –
Obrona rzeczywiście była tragiczna,
zmiażdżyli nas pod tablicami.
Turcy są wyżsi od
nas, byli wyciągani na obwód
i nasi niscy zawodnicy musieli
z nimi walczyć – kiwał głową
Gortat.
Czyli zawiodło wszystko. Michał
Ignerski już nie trafiał regularnie
za trzy, Szubarga,
Koszarek i Logan nie mieli
wielu znakomitych asyst, a
Gortat nawet został zablokowany.
Chwilami, przy znakomitym
Omerze Asiku (22 pkt,
celność 91 proc.!), był bezradny.
– Zamieniłbym wszystkie
te punkty, które zdobyłem, na
zbiórki. Atakiem meczów się
nie wygrywa, tylko obroną –
mówił środkowy Orlando Magic.
– Co tu dużo mówić, rywale
byli lepsi.
To miał być pojedynek Gortata
z jego byłym kolegą z
Magic Hidayetem Turkoglu.
Kapitan reprezentacji Turcji
jednak szybko sobie odpuścił,
oddał pałeczkę innym. Dopiero
kiedy naprawdę było trzeba,
Turkoglu brał sprawę w
swoje ręce. W III kwarcie była
katastrofalna dla nas seria:
Gortat zablokowany, Turkoglu
rzuca za trzy, Koszarek
nie trafia, znów Turkoglu za
trzy, Lampe z półdystansu nie
dorzuca do obręczy, Kerem
Tunceri za trzy. 57:79 i praktycznie
po meczu.
– Może i nie zagrałem świetnie
w tym spotkaniu, ale to
nieważne. Ważne, że mamy
równy, bardzo dobry skład i
za każdym razem to demonstrujemy
– mówił potem Turkoglu.




