Profesjonalna armia amatorów
2009-09-10 10:40:52
Kierownictwo MON ma już
koncepcję tworzenia Narodowych
Sił Rezerwowych
– dodatkowej „armii” złożonej
z wyszkolonych ochotników.
Celem sił byłaby pomoc
ludności podczas klęsk żywiołowych,
a także wsparcie
misji wojskowych.
REKLAMA
Jak powiedział nam minister
Bogdan Klich, NSR byłyby
tworzone już od przyszłego
roku. – Na koniec 2010 roku
liczebność NSR wyniesie
do 10 tys. osób, a docelowo, do
końca 2011 roku – do 20 tys.
Siły te będą uzupełniać regularną
zawodową armię. Miejsce
w nich przede wszystkim
znajdą kandydaci, którzy
ochotniczo zgłosili się do wojska
w tym roku – mówi minister.
Tych osób było dużo, bo
ok. 20 tys. Tylko tysiąc z nich
trafi do armii, reszta otrzyma
propozycję służby w NSR.
Jakie są szczegóły planu
MON? Resort chce, by 10
proc. NSR stanowili specjaliści
różnych dziedzin potrzebnych
armii. Głównie specjaliści
z dziedziny medycyny, informatycy,
tłumacze, eksperci
od współpracy cywilno-wojskowej,
którzy będą nawiązywać
kontakt z ludnością
podczas zagranicznych misji
– m.in. w Afganistanie.
Resztę stanowić będą ochotnicy
dowolnej profesji. Będą
się oni dzielić na dwie grupy:
cywile rezerwiści i cywile, którzy
nie mieli do tej pory nic
wspólnego z wojskiem. A to
oznacza, że będą musieli
przejść pełne przeszkolenie
wojskowe.
Jak będą działać NSR? Trochę
podobnie do Gwardii Narodowej
Stanów Zjednoczonych,
która wspiera regularną
armię USA. W czasach
pokoju pomagają służbom porządkowym
podczas klęsk żywiołowych
czy stanu wyjątkowego.
W odróżnieniu od amerykańskich
kolegów, polscy
rezerwowi nie będą tworzyć
odrębnych struktur, lecz będą
przydzieleni do potrzebujących
wsparcia jednostek. Rezerwiści
nie tylko byliby wzywani
do akcji związanych z
klęskami żywiołowymi, ale
także odbywaliby regularne
szkolenia.
Trwałyby do 30 dni w roku
i odbywały się przede wszystkim
w weekendy. W ten sposób
wojsko chce zmniejszyć
uciążliwości związane w urlopami,
bo na czas szkoleń pracodawca
musiałby udzielać
pracownikowi bezpłatnego
urlopu. Za nieobecność rezerwisty
pracodawcy otrzymywaliby
odszkodowanie
– nawet 2,5-krotność pensji w
sektorze przedsiębiorstw. Z
kolei rezerwiści dostawaliby
pensję z armii – średnio 100 zł
za dzień ćwiczeń. W czasie
akcji wojskowe stawki byłyby
trochę wyższe. Jeśli w cywilu
pracownik zarabiał więcej,
wojsko pokrywałoby tę różnicę.
Na funkcjonowanie NSR
w przyszłym roku rząd chce
przeznaczyć 116 mln zł.




