24polska.pl luckystrikes.pl www.abclinux.pl www.numizmatyka.com.pl ANFA.PL linki
Login: Hasło: Odzyskaj hasło Zarejestruj się
logo Kuchnia Ona Ogłoszenia Wiadomo¶ci Podróże Brzmienie Luckystrikes logo

Podwyżka podatków? Najwcześniej za 2 lata

2009-09-10 10:34:49
Do końca tej kadencji parlamentu rząd nie przewiduje żadnej ustawowej zmiany w podatkach – ujawnia szef doradców premiera, minister Michał Boni. To oznacza, że nie tylko w 2010 r., jak deklarował Donald Tusk, lecz także w 2011 r. nie oddamy fiskusowi więcej niż w tym.
REKLAMA
Dlaczego tak się stanie? Po pierwsze rząd nie chce podwyższać podatków. Sam premier i jego ministrowie wiele razy deklarowali, że zwiększanie obciążeń Polaków to ostateczność. Ale nie ma wątpliwości, że w tle jest też polityka. W przyszłym roku czekają nas wybory samorządowe, a później walka o fotel prezydenta Rzeczypospolitej. Kolejny rok to z kolei wybory parlamentarne. Sytuacja budżetu nie pozwala z kolei rządowi na obniżanie podatków ze względu na znaczący wzrost deficytu finansów publicznych. Ze słów ministra Boniego wynika, że utrzymywanie podatków na dotychczasowym poziomie jest wpisane w rządową strategię wychodzenia z kryzysu i wspierania wzrostu gospodarczego. – Niepodnoszenie podatków oznacza, że szybciej będziemy mieć wyższe dochody do budżetu, czyli szybciej zmniejszy się deficyt – mówi szef doradców premiera w rozmowie z „Dziennikiem”. Ale czy pozostawiając podatki na niezmienionym poziomie, rząd będzie w stanie zbić deficyt tak, by za trzy lata doprowadzić go do poziomu 3 proc. PKB, czego wymaga od nas Komisja Europejska? – To wszystko będzie zależało od potrzeb pożyczkowych państwa. Jak będzie zła sytuacja budżetowa, to podniesienie podatków może okazać się konieczne – mówi były minister finansów Mirosław Gronicki. Podkreśla jednak, że na razie nie wiadomo, jak będzie wyglądała ścieżka wyjścia z budżetowego dołka. Choć w projekcie budżetu na 2010 r. minister finansów taką drogę już zarysował. Przewiduje ona, że w 2011 r. wzrost wyniesie przynajmniej 2,8 proc. PKB, a w kolejnym – 3 proc. PKB. Według informacji z gabinetu Donalda Tuska przyjęte prognozy to wariant pesymistyczny. Rząd musi się jeszcze liczyć z tym, co na temat podatków myśli prezydent. – Przy zmianach w podatkach chciałoby się mieć skuteczność wdrażania – mówi minister Boni. I przyznaje: –To przez Lecha Kaczyńskiego, który twardo powiedział, że na żadne podwyżki się nie zgadza.
Dziennik.pl - online


http://www.kolokuj.net

Wiadomości CAFENEWS

 Giełda papierów wartościowych