Filmowcy uciekają z Hollywood
2009-08-17 09:26:29
Nawet gubernator Kalifornii
Arnold Schwarzenegger
nie może zaradzić na to, że
Hollywood pustoszeje. Inne
stany USA, a także Kanada,
nęcą filmowców niższymi
podatkami i atrakcyjniejszymi
cenami. W ciągu ostatnich
sześciu lat liczba filmów
kręconych w Fabryce
Snów spadła o połowę.
REKLAMA
Światowy kryzys finansowy
najwyraźniej wbił ostatni
gwóźdź do trumny Hollywood.
– W 2008 r. odnotowaliśmy
najgorsze wyniki w historii,
ale w pierwszych sześciu
miesiącach tego roku obroty
spadły jeszcze o 50 proc. –
mówi Paul Adley, szef Film-
LA, organizacji, która zbiera
informacje i koordynuje produkcję
filmową w Los Angeles
i okolicach. Kryzys nie omija
największych – jednym z najgłośniejszych
wydarzeń lipca
w Kalifornii było zamknięcie
gigantycznej rekwizytorni
20th Century Props, która
przez ostatnie cztery dekady
zaopatrywała setki największych
przedsięwzięć Fabryki
Snów. Inne lokalne firmy, które
do tej pory zaopatrywały
przemysł filmowy, odnotowują
straty rzędu kilkudziesięciu
procent.
Nic w tym dziwnego, jeżeli
wziąć pod uwagę, że kolejne
stany Ameryki kuszą producentów
olbrzymimi rabatami
podatkowymi i atrakcyjnymi
cenami. W światku filmowców
głośnym echem odbiła
się m.in. historia czwartej części
„Terminatora”, który to
film był kręcony w Nowym
Meksyku oferującym 25-proc.
zniżkę podatkową. Inny głośny
film ostatnich miesięcy,
„Zmierzch” – pierwsza część
młodzieżowej sagi o wampirach
opartej na bestsellerowych
powieściach Stephanie
Meyer – był kręcony w Oregonie.
Ekranizację drugiej części
przeniesiono zaś do kanadyjskiego
Vancouver, które
już od lat 90. nęci producentów
atrakcyjnymi ulgami podatkowymi.
A jest o co rywalizować. Przemysł
filmowy przez ostatnie lata
przynosił budżetowi Kalifornii
zyski rzędu 38 mld dol. W
wytwórniach pracę znalazło
aż ćwierć miliona osób. Na dodatek
Hollywood obrosło dziesiątkami
firm żyjących z filmowców:
od ekip budowlanych
stawiających gwiazdom
ekranu luksusowe rezydencje
po dostarczycieli pizzy.
Dlatego kilka miesięcy temu
gubernator Schwarzenegger
rozpoczął jedną z najtrudniejszych
batalii – o zatrzymanie
dawnych „kolegów
z branży” w swoim stanie.
Przez wiele miesięcy stanowe
władze opierały się wprowadzeniu
jakichkolwiek ulg dla
filmowców, ale w końcu biuro
gubernatora przełamało ich
opór. Kilka tygodni temu
Schwarzenegger zaakceptował
krótką – liczącą zaledwie
25 pozycji – listę pierwszych
projektów, które będą mogły
liczyć na podatkowe rabaty.
Jest na niej m.in. czwarta
część „Nagiej broni” oraz kontynuacja
„Cziłała z Beverly
Hills”. Ale dopiero przyszłość
pokaże, czy niegdysiejszemu
Terminatorowi uda się powstrzymać
exodus z Hollywood.




