Plan wyjścia z Afganistanu
2009-09-08 10:16:05
Trzy najsilniejsze państwa
Europy dają sygnał do stopniowego
wyjścia międzynarodowej
koalicji spod Hindukuszu.
Jeszcze w tym tygodniu
niemiecka kanclerz
Angela Merkel, prezydent
Francji Nicolas Sarkozy
oraz brytyjski premier Gordon
Brown mają zamiar wysłać
do sekretarza generalnego
ONZ wspólny list z propozycją
zorganizowania pod
koniec roku konferencji, na
której miałyby zapaść decyzje
co do przyszłości Afganistanu.
REKLAMA
Stanowisko europejskiej
trójki jest jednak znane już
dziś. We wspólnym wystąpieniu
w niedzielę Brown i Merkel
zapowiedzieli, że dążą do
tego, by władze w Kabulu
wzięły większą odpowiedzialność
za rozwój sytuacji w
swoim kraju. ONZ-owska
konferencja ma tu grać kluczową
rolę: ma uświadomić
rządowi Afganistanu, że właśnie
zaczyna się kolejna faza
transformacji – taka, w której
Kabul krok po kroku ma zastępować
zachodnie siły w
dbaniu o bezpieczeństwo i
projektach cywilnych. – Wierzymy,
że wraz z wyborami
prezydenckimi nadszedł najwyższy
czas na taki krok –
mówiła w niedzielę Angela
Merkel.
Jeśli wierzyć temu, co twierdzi
Gordon Brown, pomysł
ONZ-owskiej konferencji został
wstępnie uzgodniony ze
Stanami Zjednoczonymi.
Również w samej Organizacji
jest wielu zwolenników takiego
rozwiązania – apel o zorganizowanie
spotkania przywódców
Afganistanu z liderami
państw uczestniczących
w operacji pod Hindukuszem
wystosował w zeszłym tygodniu
również Departament
Misji Pokojowych ONZ. Obrady
miałyby objąć trzy najważniejsze
płaszczyzny: bezpieczeństwo,
zarządzanie krajem
i sprawy związane z
rozwojem kraju.
Zarówno Londyn, jak i Waszyngton
od dawna opowiadały
się za szybkim rozwijaniem
afgańskich sił zbrojnych
oraz służb bezpieczeństwa.
Jednak przez osiem lat po
obaleniu reżimu talibów udało
się sformować jedynie 90-
-tys. armię oraz 80-tys. siły
policyjne. Dla porównania –
tylko siły zbrojne Iraku liczą
ok. 270 tys. ludzi. Na dodatek
afgańska armia jest słabo
opłacana: talibscy rekruci dostają
o kilkadziesiąt dolarów
więcej „żołdu” niż żołnierze
służący dla rządu. Dlatego
Amerykanie i Brytyjczycy
chcą poczekać do czasu, kiedy
ucichną spory o wynik
sierpniowych wyborów prezydenckich,
a potem zmusić
Kabul do poważnych przygotowań
do wzięcia odpowiedzialności
za kraj.




