Miedwiediew nie ulegnie Ukrainie w sprawie gazu
2009-09-09 10:06:11
Choć zaledwie kilka dni temu
ukraińska premier Julia
Tymoszenko ujawniła, że porozumiała
się z Władimirem
Putinem w spawie zmiany
warunków handlu gazem
między obydwoma krajami,
teraz Dmitrij Miedwiediew
na spotkaniu z szefem Gazpromu
Aleksiejem Millerem
twardo oświadczył: „Żadnych
ustępstw wobec Ukrainy”.
REKLAMA
Czy to narastający konflikt
między prezydentem a
premierem Rosji, czy też ich
wspólna gra negocjacyjna wobec
Ukrainy?
Ze względu na spowolnienie
gospodarcze Kijów chce kupować
mniej rosyjskiego surowca,
niż przewiduje zawarty
na początku roku kontrakt.
Oprócz tego Tymoszenko zamierza
podnieść o 60 – 70 proc.
opłaty za tranzyt gazu do Europy.
Dodatkowo Kijów zażądał
od Gazpromu, by ten zapłacił
z góry za używanie ukraińskich
rurociągów do końca
pierwszego kwartału 2010 r.
Jeszcze kilka dni temu
wszystko wskazywało na to, że
borykający się z kłopotami finansowymi
rosyjski gigant
energetyczny jest gotów zgodzić
się na ukraińskie warunki,
byle tylko nie wywoływać
kolejnej wojny gazowej. Tymoszenko
zapewniała zresztą,
że podczas spotkania z Putinem
na Westerplatte 1 września
osiągnęli wstępne porozumienie
w sprawie zmian w
kontrakcie gazowym. Potwierdził
to również rzecznik Gazpromu
Siergiej Kuprijanow,
mówiąc, że koncern nie widzi
nic niestosownego w planowanym
przez Ukrainę podniesieniu
stawek na tranzyt.
Tymczasem w poniedziałek
wieczorem podczas spotkania
z szefem Gazpromu Miedwiediew
ostro skrytykował ewentualne
ustępstwa na rzecz
Ukrainy. – Nie ma co wydziwiać.
Mamy kontrakt uzgodniony
przez obie strony i trzeba
go przestrzegać – pouczał
Aleksieja Millera.
Część publicystów odebrała
to jako zapowiedź nowej wojny
gazowej między dwoma krajami.
Dla innych jest to dowód
pogłębiającego się rozłamu w
tandemie Putin – Miedwiediew.
Do tej pory rosyjskiemu
prezydentowi zdarzało się krytykować
niektóre posunięcia
rządu, nigdy nie robił tego jednak
w tak otwarty sposób. Według
ekspertów posunięcie
Miedwiediewa jest elementem
przemyślanej i uzgodnionej z
Putinem gry, której celem jest
uniknięcie niekorzystnych dla
Gazpromu zmian w kontraktach
nie tylko z Ukrainą, ale też
z innymi odbiorcami rosyjskiego
gazu.
– Miedwiediew występuje tu
w roli złego policjanta, który
pozornie usztywnia swoje stanowisko.
Tym samym jednak
wzmacnia on pozycję Władimira
Putina, który będzie negocjował
zmiany w umowach –
mówi nam Aleksiej Makarkin,
moskiewski politolog z Centrum
Technologii Politycznych.
– Gdyby Moskwa zgodziła
się na wszystkie warunki
Kijowa, zostałoby to odebrane
w Europie jako słabość i porażka.
Kreml nie może na to pozwolić,
ponieważ wkrótce
mógłby oczekiwać kolejnych
żądań ze strony innych krajów
– dodaje.




