Litewska prawica walczy z gejami
2009-07-13 10:01:34
Litewski sejm wypowiedział
wojnę homoseksualistom.
W pierwszym czytaniu parlamentarzyści
przyjęli poprawki
do kodeksu karnego,
które przewidują kary za
propagowanie związków
osób tej samej płci. Jeśli pomysł
zostanie ostatecznie zaakceptowany
w dwóch kolejnych
głosowaniach, homoseksualistom
będą grozić
roboty publiczne, mandat
lub areszt.
REKLAMA
Projekt został zgłoszony
przez posła opozycyjnej partii
Porządek i Sprawiedliwość
Petrasa Grażulisa oraz kilku
jego kolegów z rządzącego
Związku Ojczyzny. Proponują
oni, by karać osoby fizyczne
i organizacje za prowadzenie
„gejowskiej agitacji”.
„Osoba nawołująca do homoseksualizmu
w miejscu publicznym
dopuszcza się łamania
prawa, za co będzie
karana robotami publicznymi,
mandatem albo aresztem”
– czytamy w dokumencie,
który w piątek poparło 42
spośród 141 członków litewskiego
parlamentu (ośmiu
głosowało przeciw, a 16 się
wstrzymało). Jeżeli kodeks
karny zostanie zmieniony, za
propagowanie związków
osób tej samej płci trzeba będzie
słono zapłacić. Grażulis
i jego koledzy chcą bowiem
mandatów w wysokości od 1
tys. do 5 tys. litów, czyli 1,3 –
7 tys. zł (tym, którzy nie chcą
płacić, będzie grozić areszt
lub roboty publiczne).
Nie jest to pierwszy przypadek,
kiedy litewscy konserwatyści
z miejscowego sejmu
próbują walczyć z organizacjami
gejowskimi. Kilka
miesięcy temu ta sama grupa
posłów próbowała przeforsować
projekt poprawek w
kodeksie karnym, który stawiał
homoseksualizm w jednym
rzędzie z zoofilią i nekrofilią.
Za pozytywne mówienie
o wymienionych skłonnościach
przewidywane były
nie tylko mandaty, ale również
kara więzienia. Dokument
nie zdobył wtedy jednak
wystarczającej liczby
zwolenników wśród deputowanych.
Na reakcję środowisk homoseksualnych
nie trzeba
było długo czekać. Natychmiast
pojawiły się oskarżenia
o dyskryminację, nazizm i
upodabnianie się Litwy do III
Rzeszy. Działacze gejowscy i
lewicowi politycy uznali wynik
piątkowego głosowania
za pierwszy krok ku całkowitej
delegalizacji mniejszości
seksualnych. – To absurd i
wstyd – mówiła w jednym z
komentarzy socjaldemokratka
Auszrine Marija Pavilioniene.
– Ci posłowie najwyraźniej
nie rozumieją, na co
się porywają: przecież nie
chodzi tu o kolor włosów.
Chcą walczyć z ludzką naturą
poszczególnych osób – dodała.
Konserwatyści nie zamierzają
się jednak poddawać i
bronią projektu. – Chodzi
nam tylko o to, żeby te osoby
nie narzucały się wszem
i wobec i nie demonstrowały
nachalnie swojego sposobu
życia – mówił Petras Grażulis,
który w latach 80. stał
się jedną z ikon walki o niepodległość
Litwy (odmówił
służby w sowieckim wojsku).
– Dzięki propagandzie młodzi
ludzie zaczynają bezkrytycznie
przyjmować następującą
kliszę: homoseksualista
to Europejczyk i
postępowiec, heteroseksualista
to wieśniak i ciemniak.
Z trwogą stwierdzam, że bycie
gejem jest coraz bardziej
modne. I tylko to mi przeszkadza
– dodał. Wtóruje mu
współautor projektu Petras
Luomanas z rządzącego
Związku Ojczyzny, którego
zdaniem propagowanie homoseksualizmu
jest nie tylko
niemoralne, ale też społecznie
szkodliwe.




