Lepper nie przyniósł żadnych rewelacji
2009-09-10 10:38:44
Andrzej Lepper stawił się w
środę przed komisją śledczą
do spraw nacisków. Ale zapowiadanych
przez lidera
Samoobrony rewelacji, które
miały obnażyć prowokację
polityków PiS wymierzoną
przeciwko niemu w 2007,
posłowie nie usłyszeli.
REKLAMA
Zamiast tego Lepper przedstawił
po raz kolejny własne
kalendarium wydarzeń związanych
z wybuchem afery
gruntowej oraz wdał się emocjonalne
połajanki z posłami
reprezentującymi w komisji
partię Jarosława Kaczyńskiego.
Lider Samoobrony zaczął
żądaniem wykluczenia z posiedzenia
dwóch członków komisji:
Krzysztofa Matyjaszczyka
z klubu Lewicy oraz
Arkadiusza Mularczyka z
PiS. Twierdził, że mogą być
podczas przesłuchania tendencyjni.
Dlaczego? Bo w poniedziałek
na łamach „Dziennika”
podważali sens kolejnego
przesłuchania Leppera.
Ostatecznie żaden z parlamentarzystów
nie musiał
opuścić sali przesłuchań. Za
Mularczykiem wstawili się
wszyscy posłowie komisji, a z
wykluczenia Matyjaszczyka
wycofał się w końcu sam Lepper.
W oświadczeniu, które wygłosił
przed serią pytań posłów,
postawił tezę, że afera
gruntowa została wymierzona
przeciwko niemu w akcie
zemsty za tzw. taśmy Beger,
czyli potajemnie nagrane
przez TVN negocjacje posłanki
Samoobrony z politykiem
PiS Adamem Lipińskim
jesienią 2006 r. Ale nie przedstawił
na poparcie swoich
oskarżeń żadnych nowych,
wiarygodnych dowodów.
Równie jałowe było przesłuchanie,
podczas którego posłowie
z komisji zadawali Lepperowi
pytania. Czasami dochodziło
do nic nie wnoszących, ale
barwnych spięć z przesłuchującymi
go posłami PiS.




