Katowice/ Bez aresztu dla sprawcy tragicznego wypadku
2006-09-08 08:18:04
Sąd Rejonowy w Katowicach odrzucił w czwartek
wniosek o aresztowanie 32-letniego kierowcy ciężarówki, która w
poniedziałek rozbiła ogrodzenie posesji, doprowadzając do śmierci
dwóch kobiet - poinformowała PAP wiceprezes Sądu Rejonowego Joanna
Sienkiewicz-Bitka.
REKLAMA
Sąd nie przychylił się do wniosku prokuratury, która
wystąpiła o areszt dla kierowcy. Zastosował wobec mężczyzny dozór
policyjny i poręczenie w wysokości 10 tys. zł.
"Sąd uznał, że nie ma potrzeby izolowania tego mężczyzny.
Przyznaje się on do zarzucanych mu czynów, poczuwa się do winy,
nie ma też żadnego zagrożenia utrudniania postępowania, bo
wszystkie dowody zostały już zgromadzone, czekamy jeszcze tylko na
opinię biegłego" - powiedziała PAP wiceprezes Sienkiewicz-Bitka.
Mężczyźnie przedstawiono zarzut spowodowania wypadku ze
skutkiem śmiertelnym, za co grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat
więzienia. Właśnie grożącą mu wysoką karą prokuratura motywowała
swój wniosek o areszt.
W środę policja otrzymała opinie biegłych, dotyczące stanu
technicznego samochodu oraz ogrodzenia, którym przygniecione
zostały ofiary wypadku. Eksperci ocenili, że samochód był w pełni
sprawny. Również stan płotu był zadowalający. Wykluczono, by
niesprawność ciężarówki lub zaniedbanie ogrodzenia mogło
przyczynić się do tragedii.
Do wypadku doszło w poniedziałek w śródmieściu Katowic, na
skrzyżowaniu ulic Powstańców i Lompy, w sąsiedztwie katowickiej
delegatury Najwyższej Izby Kontroli, w podwórzu której prowadzone
są prace budowlane. Właśnie stamtąd wyjeżdżał kierowca należącego
do prywatnej firmy transportowej ciągnika siodłowego z otwartą
naczepą.
Według ustaleń policji, przejeżdżając przez wąską bramę i
manewrując przy wykręcaniu w ulicę, 32-letni kierowca zaczepił
swoim pojazdem o ciężkie murowane ogrodzenie, które przewróciło
się na stojące na chodniku, przepuszczające manewrujący samochód,
kobiety. Kierowca ciężarówki był trzeźwy. 48-letnia kobieta
zginęła na miejscu, a druga, 84-letnia poszkodowana, zmarła
kilkanaście godzin później w szpitalu.
PAP



