Kluczowa reforma Obamy
2009-09-11 10:13:25
Prezydent Barack Obama
rozpoczął polityczną ofensywę
w sprawie reformy
amerykańskiego systemu
ochrony zdrowia. W specjalnym
przemówieniu zwrócił
się on do obradujących
wspólnie izb Kongresu o pilne
uchwalenie kompromisowego
projektu zmian w
systemie. Było to najostrzejsze
i najbardziej ryzykowne
oświadczenie polityka, który
dotychczas jak ognia unikał
kontrowersji. Stawka jest
wysoka: klęska owej reformy
może pogrzebać jego prezydenturę.
REKLAMA
Wspólna sesja Senatu i Izby
Reprezentantów jest zwoływana
w nadzwyczajnych sytuacjach
– np. z okazji corocznych
styczniowych raportów
głowy państwa o stanie państwa.
Skoro Obama zdecydował
się spotkać z ustawodawcami
w nocy ze środy na
czwartek polskiego czasu – i
to w tak uroczystej formie –
znaczy to, że sprawa uzdrowienia
rynku ubezpieczeń
społecznych jest najwyższym
priorytetem jego polityki.
– Skończmy z gierkami i
zróbmy wreszcie to, co trzeba
– mówił gospodarz Białego Domu.
Aby dodać wystąpieniu
dramatyzmu, prezydent cytował
list, jaki dostał od zmarłego
niedawno senatora Teda
Kennedy’ego na kilka tygodni
przed jego śmiercią. – To sprawa
głęboko moralna. Musimy
porzucić polityczne partykularyzmy
i postawić na fundamenty
społecznej sprawiedliwości
oraz charakteru naszej
ojczyzny – przytoczył słowa
nieżyjącego lidera senackiej lewicy,
który przez kilka dekad
walczył o tę samą sprawę.
Eksperci oceniają, że zaprezentowana
w Kongresie prezydencka
wizja reformy
ochrony zdrowia jest kompromisem,
który docelowo będą
w stanie poprzeć zarówno demokraci,
jak i umiarkowani
republikanie. Biały Dom chce
zdobyć tyle głosów w Senacie
i Izbie Reprezentantów, ile potrzeba,
by jak najszybciej
pchnąć sprawę do przodu.
Dlatego administracja najwyraźniej
zrezygnowała z forsowania
projektu jednego powszechnego
systemu, który
zrównywałby prawa do leczenia
wszystkich Amerykanów,
niezależnie od wysokości płaconych
przez nich stawek. Ponad
połowa Amerykanów
uważała ten pomysł za socjalistyczny
zamach stanu.
Zamiast tego według Obamy
m.in. należy zakazać firmom
ubezpieczeniowym
unieważniania polis pacjentów,
którzy zachorowali. To
położyłoby kres nagminnej
praktyce ubezpieczycieli, którzy
szukają wszelkich możliwych
kruczków pozwalających
nie płacić za leczenie
ubezpieczonego. Poza tym
prezydent chciałby, by powstała
nadzorowana przez
państwo „giełda” towarzystw,
na której 53 mln wciąż nieubezpieczonych
Amerykanów
mogłoby znaleźć najdogodniejszą
polisę.
Obama próbował też odeprzeć
ataki krytyków planowanej
reformy. – Nie będzie
żadnych „paneli śmierci”, jakimi
Republikanie straszą ludzi
– stwierdził w odpowiedzi
na zarzuty konserwatystów,
że specjalne komisje lekarskie
będą decydować, czy
opłaca się jeszcze ratować życie
ciężko chorej osoby.




