Kaukascy islamiści są coraz większym problemem dla Rosji
2009-09-02 10:25:06
Pięć lat po tragedii Biesłanu,
w wyniku której według oficjalnych
danych zginęło ponad
330 osób, w tym 180
dzieci, rosyjski Kaukaz nadal
pozostaje tykającą bombą.
Choć sytuacja w Czeczenii
pod twardymi rządami
prezydenta Ramzana Kadyrowa
wydaje się stabilniejsza,
uzbrojone islamskie bojówki
atakują ze zdwojoną
siłą w pozostałych muzułmańskich
republikach północnego
Kaukazu.
REKLAMA
1 września 2004 r. grupa 33
napastników (głównie Czeczenów
i spokrewnionych z
nimi Inguszów) wtargnęła do
szkoły, w której właśnie rozpoczynano
nowy rok szkolny.
Terroryści przez trzy dni
przetrzymywali 1,2 tys. zakładników,
domagając się wyjścia
rosyjskich wojsk z Czeczenii.
3 września do akcji
wkroczyły służby specjalne i
regularna armia z czołgami i
śmigłowcami bojowymi. Brutalnie
i nieudolnie poprowadzony
szturm kosztował życie
wielu zakładników. Wczoraj
na miejscu dramatu rozpoczęły
się uroczystości ku czci
jego ofiar. Zajęcia w szkołach
w Biesłanie rozpoczną się dopiero
5 września.
Przez pięć lat od czasu Biesłanu
islamskim radykałom
nie udało się przeprowadzić
równie spektakularnego ataku.
Mimo to nie ma dnia, aby
media nie informowały o kolejnych
uderzeniach. Tylko w
ciągu jednego, wczorajszego
przedpołudnia poinformowano
o samobójczym ataku na
posterunek milicji w dagestańskiej
stolicy Machaczkale
i detonacji bomby pod kolumną
sił MSW w pobliżu
czeczeńskiego Szatoj. W tym
pierwszym zamachu użyto ładunku
o sile 50 kg trotylu. W
obu republikach, a także w Inguszetii,
trwają walki z ocenianymi
na kilkuset ludzi siłami
islamskiego podziemia
marzącego o utworzeniu na
północnym Kaukazie emiratu
opartego na prawie szariatu.
Z Rosjanami nadal biją się
także dżihadyści z zewnątrz.
30 sierpnia milicjanci zabili w
dagestańskiej wiosce Mucałauł
Algierczyka znanego jako
„doktor Muhammad”. Arab
miał być lokalnym koordynatorem
Al-Kaidy.
Najtrudniejsza sytuacja panuje
w Dagestanie i Inguszetii.
W tej ostatniej republice w
ciągu ostatniego półrocza dokonano
m.in. zamachu na prezydenta
Junus-beka Jewkurowa.
Islamiści zamordowali
także ministra i wiceszefową
sądu najwyższego.
Z kolei w Czeczenii sytuacja
powoli się stabilizuje. Kadyrowowi
udało się skupić wokół
siebie znaczną część dawnych
separatystów. Z prezydentem
Czeczenii jest gotów współpracować
nawet premier separatystów
Achmed Zakajew
(za co samozwańczy emir Doku
Umarow skazał go na karę
śmierci). Nie należy jednak
zapominać, że sam Kadyrow
w dogodnym momencie może
odwrócić się od Moskwy. Sam
od zawsze podkreśla, że jest
lojalny nie wobec Rosji, ale
osobiście wobec premiera
Władimira Putina.




