Grad ocalił skórę. Tusk przeprosił
2009-09-09 09:58:21
Minister Aleksander Grad
pozostaje na stanowisku.
Premier nie odwołał go z resortu
skarbu, choć ten nie
sprzedał stoczni w Gdyni
i Szczecinie w wyznaczonym
czasie. – Przepraszam za
wcześniejsze deklaracje o
dymisji ministra – tłumaczył
się Donald Tusk po posiedzeniu
rządu.
REKLAMA
Jeszcze kilka tygodni temu
premier ostro zapowiadał, że
jeśli do końca sierpnia stocznie
nie będą miały nowego
właściciela, minister pożegna
się ze stanowiskiem. Gdy katarski
fundusz rządowy wycofał
się z transakcji, los Aleksandra
Grada wydawał się
przesądzony. Tak było jednak
tylko przez chwilę. Od razu
politycy Platformy zaczęli go
bronić. Także Tusk nie był
już tak jednoznaczny jak miesiąc
wcześniej.
Jeszcze wczoraj rano były
prezes NBP i były minister finansów
Leszek Balcerowicz
na antenie Radia Zet próbował
apelować do premiera. –
Każdego człowieka należy
oceniać po rezultatach. Główne
rezultaty pracy ministra
Grada to prywatyzacja, a jej
rezultaty są mizerne, w dużej
mierze była to pseudoprywatyzacja.
I to powinno zaważyć
– podkreślał Balcerowicz.
Premier okazał się jednak
głuchy na ten apel i po południu
oświadczył: – Po rzeczowej
analizie dokumentów dotyczących
sprawy stoczni nie
znajduję powodów, by zdymisjonować
Aleksandra Grada.
Dopytywany przez dziennikarzy,
jak w tej sytuacji wygląda
jego wiarygodność, premier
odpierał zarzuty. – Mam
prawo do błędu. Nigdy też nie
mówiłem, że się nie mylę. Czasami
zdarza mi się powiedzieć
coś, co potem muszę zmienić.
Premier chce, żeby Grad
skoncentrował się teraz na
zakończeniu negocjacji z holenderskim
Eureko w sprawie
PZU.
Jednak sam minister zapewnia,
że nie zapomni o stoczniach
w Gdyni i Szczecinie.
– Liczę, że w najbliższym czasie
tę sprawę uda się doprowadzić
do jakiegoś zadowalającego
finału – zapowiadał.
Dobra wiadomość w tej
sprawie przyszła wczoraj z
Brukseli. Komisja Europejska
zgodziła się na przesunięcie
terminu sprzedaży stoczni.
Nie określiła, do kiedy rząd
ma czas. Ale postawiła warunki.
Rząd będzie musiał znaleźć
nowego inwestora, który kupi
oba zakłady w całości. I do tego
nie zezłomuje maszyn i materiałów,
ale będzie tam produkował
statki.
Z ich spełnieniem może być
jednak problem. Produkcja
statków w Europie stała się
nieopłacalna. – Łatwiej od
stoczni sprzedać jej majątek.
Boję się, że zaliczymy kolejną
wpadkę – usłyszeliśmy wczoraj
od jednego z urzędników
Ministerstwa Skarbu.
Boi się tego także opozycja.
Już zapowiedziała, że w tym
tygodniu złoży wniosek o wotum
nieufności dla ministra
Grada. – Widzimy, ile znaczy
słowo Donalda Tuska w sprawie
stoczni. Rząd posługiwał
się propagandą, a nie odpowiedzialnością
za państwo –
oświadczył rzecznik klubu
PiS Mariusz Błaszczak.




